Czesław Hoc - Do Ministra Skarbu ws. Rybaka

Szanowny Pan
Mikołaj Budzanowski
Minister Skarbu Państwa

Zapytanie poselskie w sprawie wysoce niesprawiedliwego i niezrozumiałego oraz bardzo krzywdzącego potraktowania emeryta rybaka z Kołobrzegu przez Ministerstwo Skarbu jako wierzyciela oraz przez komornika prowadzącego egzekucję zadłużeni.

Uzasadnienie:
Oto kolejny przykład, w którym reguła ochrony zaufania obywateli do demokratycznego państwa prawa urzeczywistniająca zasady sprawiedliwości społecznej wyrażona w art. 2 Konstytucji RP nakazującej, by organa państwowe, a także ustawodawca traktował obywateli z zachowaniem reguł uczciwości, w praktyce okazuje się fikcją.
W okresie V i VI kadencji, w moich interpelacjach i zapytaniach poselskich, jak również oficjalnych pismach do władz samorządowych, instytucji państwowych i wymiaru sprawiedliwości przedstawiłem co najmniej kilkadziesiąt spraw, w których odnosimy wrażenie, że odpowiednie organy państwowe i samorządowe oraz organa ścigania i wymiar sprawiedliwości usilnie i niestety skutecznie udowadniają, że zawsze mają rację. Zawsze mogą upokorzyć obywatela, co więcej spowodować jego wykluczenie społeczne.
W tej kwestii, bezduszna i bezrefleksyjna machina biurokracji państwowej, samorządowej i wymiaru sprawiedliwości jest, niestety, nad wyraz skuteczna.

Oto smutne koleje losów mieszkańca Kołobrzegu, Pana Ryszarda, lat 66 z zawodu rybak, z 37 letnim stażem pracy na morzu, byłym pracownikiem Przedsiębiorstwa Połowów i Usług Rybackich „Barka” w Kołobrzegu, obecnie na emeryturze. Pracy na morzu, niezwykle ciężkiej i wysoce niebezpiecznej, wymagającej nie tylko wielkiej motywacji, ale także niezwykłego hartu ducha.

W 1996 roku, na bazie likwidacji PPiUR „Barka” jako jeden z ostatnich kupuje kuter rybacki (kredyt z Banku). Już na wstępie zostaje oszukany, albowiem okazało się, że kuter jest pozbawiony osprzętu rybackiego. Zresztą sam kuter też okazał się mocno zdezelowany i wysłużony. Na piśmie oficjalnie zgłasza fakt braku sprzętu rybackiego.
Po naprawie i remoncie kutra, na wypożyczonym sprzęcie rybackim ciężko pracuje starając się spłacić kredyt za kuter. Niestety, kuter ze stałymi awariami, brakiem własnego sprzętu rybackiego, złej w owym czasie koniunkturze przemysłu rybackiego jest powodem, że Pan Ryszard bankrutuje. Kuter konfiskuje Bank, sprzedaje go i po dodatkowych wpłatach, Pan Ryszard całkowicie spłaca kredyt w Banku.

Niestety, dowiaduje się, że od 1996 roku ciąży na nim nakaz płatniczy w wysokości ok. 53 tysięcy za sprzęt rybacki, którego praktycznie nie było na kutrze, o czym pisemnie zawiadamiał. Wierzycielem jest Ministerstwo Skarbu Państwa, ówczesny właściciel zlikwidowanego PPiUR „Barka”.
W roku 2000, Pan Ryszard przechodzi na emeryturę. W latach 2000-2005, by móc spłacać ogromne dla niego zobowiązania płatnicze, dodatkowo podejmuje pracę u armatora rybołówstwa.

Dzisiejszy stan faktyczny to dramat człowieka, ciężko i uczciwie onegdaj pracujacego.

Pan Ryszard Sandomierski, wg obliczeń Komornika spłacił 58 tys. złotych, do spłaty ma jeszcze 150 tys. zł (!). Dla przypomnienia – nakaz płatniczy w 1996 r. obejmował kwotę 53 tys. zł. Pan Ryszard stale i systematycznie określone kwoty spłaca!
W lipcu 2011r., bez żadnego powiadomienia i jakiekolwiek informacji, pod nieobecność Pana Ryszarda, Komornik w asyście Policji włamuje się do mieszkania Pana Ryszarda (wyłamując zamki u drzwi), by sfotografować wszystkie rzeczy Pana Ryszarda i wyposażenie mieszkania na poczet jego zajęcia i eksmisji Pana Ryszarda!
Co więcej, w międzyczasie, wskutek wielu sytuacji stresowych wokół tych problemów, małżeństwo Pana Ryszarda się rozwiązuje, za obustronnym porozumieniem stron.

Tak więc, za chwilę, rzekomo w majestacie prawa, Pan Ryszard skutecznie zostanie wykluczony społecznie. Zapewne z satysfakcją dla wszystkich bezpośrednio czy też pośrednio uczestniczących w tych działaniach instytucjach.

Szanowny Panie Ministrze!

Wobec powyższego, szereg pytań:

1/W jakiej faktycznej wysokości zadłużenia jest Pan Ryszard, bowiem Komornik wykazuje tylko te lata rozliczeniowe i wysokości egzekwowanych kwot, które były z tytułu emerytury, natomiast nie wykazuje żadnych wpłat, które były egzekwowane w okresie jego dodatkowej pracy w latach 200-2005 u armatora rybołówstwa.
Ponadto, drugim dłużnikiem jest była małżonka Pana Ryszarda, Maria Sandomierska, która też pewną część zobowiązań spłacała i spłaca.

2/Dlaczego, pomimo spłaty 58 tys. zł, Komornik wykazuje zaległą spłatę w wysokości 150 tyś. zł, skoro Pan Ryszard od ponad 10 lat systematycznie spłaca swe zobowiązania (w wysokości ok. 900 zł miesięcznie)?
Czy prawdą jest, że Komornik na wniosek wierzyciela, tj. Ministerstwa Skarbu Państwa wszczął już postępowanie o sprzedaż mieszkania Pana Ryszarda i jego eksmisję?

3/ Czy Pan Minister, jako wierzyciel, cofnie wniosek o sprzedaż mieszkania i eksmisję Pana Ryszarda?

4/ Czy Ministerstwo Skarbu Państwa umorzy odsetki lub część odsetek wobec dłużnika, który z jednej strony spłaca regularnie zobowiązania, z drugiej zaś jest poszkodowanym od początku sprawy?
Albowiem został oszukany w kwestii stanu technicznego kutra i sprzętu rybackiego, a nie wniósł w stosownym czasie żadnych odwołań czy też skarg lub doniesienia do Prokuratury z powodu braku skutecznego doręczenia (przez długi okres czasu nie wiedział o nakazie płatniczym z 1996 roku) oraz stałej pracy na morzu (w tym okresie pracował na Morzu Północnym).

Poseł Czesław Hoc

Czesław Hoc - Do Ministra Skarbu ws. Rybaka

Szanowny Pan
Mikołaj Budzanowski
Minister Skarbu Państwa

Zapytanie poselskie w sprawie wysoce niesprawiedliwego i niezrozumiałego oraz bardzo krzywdzącego potraktowania emeryta rybaka z Kołobrzegu przez Ministerstwo Skarbu jako wierzyciela oraz przez komornika prowadzącego egzekucję zadłużeni.

Uzasadnienie:
Oto kolejny przykład, w którym reguła ochrony zaufania obywateli do demokratycznego państwa prawa urzeczywistniająca zasady sprawiedliwości społecznej wyrażona w art. 2 Konstytucji RP nakazującej, by organa państwowe, a także ustawodawca traktował obywateli z zachowaniem reguł uczciwości, w praktyce okazuje się fikcją.
W okresie V i VI kadencji, w moich interpelacjach i zapytaniach poselskich, jak również oficjalnych pismach do władz samorządowych, instytucji państwowych i wymiaru sprawiedliwości przedstawiłem co najmniej kilkadziesiąt spraw, w których odnosimy wrażenie, że odpowiednie organy państwowe i samorządowe oraz organa ścigania i wymiar sprawiedliwości usilnie i niestety skutecznie udowadniają, że zawsze mają rację. Zawsze mogą upokorzyć obywatela, co więcej spowodować jego wykluczenie społeczne.
W tej kwestii, bezduszna i bezrefleksyjna machina biurokracji państwowej, samorządowej i wymiaru sprawiedliwości jest, niestety, nad wyraz skuteczna.

Oto smutne koleje losów mieszkańca Kołobrzegu, Pana Ryszarda, lat 66 z zawodu rybak, z 37 letnim stażem pracy na morzu, byłym pracownikiem Przedsiębiorstwa Połowów i Usług Rybackich „Barka” w Kołobrzegu, obecnie na emeryturze. Pracy na morzu, niezwykle ciężkiej i wysoce niebezpiecznej, wymagającej nie tylko wielkiej motywacji, ale także niezwykłego hartu ducha.

W 1996 roku, na bazie likwidacji PPiUR „Barka” jako jeden z ostatnich kupuje kuter rybacki (kredyt z Banku). Już na wstępie zostaje oszukany, albowiem okazało się, że kuter jest pozbawiony osprzętu rybackiego. Zresztą sam kuter też okazał się mocno zdezelowany i wysłużony. Na piśmie oficjalnie zgłasza fakt braku sprzętu rybackiego.
Po naprawie i remoncie kutra, na wypożyczonym sprzęcie rybackim ciężko pracuje starając się spłacić kredyt za kuter. Niestety, kuter ze stałymi awariami, brakiem własnego sprzętu rybackiego, złej w owym czasie koniunkturze przemysłu rybackiego jest powodem, że Pan Ryszard bankrutuje. Kuter konfiskuje Bank, sprzedaje go i po dodatkowych wpłatach, Pan Ryszard całkowicie spłaca kredyt w Banku.

Niestety, dowiaduje się, że od 1996 roku ciąży na nim nakaz płatniczy w wysokości ok. 53 tysięcy za sprzęt rybacki, którego praktycznie nie było na kutrze, o czym pisemnie zawiadamiał. Wierzycielem jest Ministerstwo Skarbu Państwa, ówczesny właściciel zlikwidowanego PPiUR „Barka”.
W roku 2000, Pan Ryszard przechodzi na emeryturę. W latach 2000-2005, by móc spłacać ogromne dla niego zobowiązania płatnicze, dodatkowo podejmuje pracę u armatora rybołówstwa.

Dzisiejszy stan faktyczny to dramat człowieka, ciężko i uczciwie onegdaj pracujacego.

Pan Ryszard Sandomierski, wg obliczeń Komornika spłacił 58 tys. złotych, do spłaty ma jeszcze 150 tys. zł (!). Dla przypomnienia – nakaz płatniczy w 1996 r. obejmował kwotę 53 tys. zł. Pan Ryszard stale i systematycznie określone kwoty spłaca!
W lipcu 2011r., bez żadnego powiadomienia i jakiekolwiek informacji, pod nieobecność Pana Ryszarda, Komornik w asyście Policji włamuje się do mieszkania Pana Ryszarda (wyłamując zamki u drzwi), by sfotografować wszystkie rzeczy Pana Ryszarda i wyposażenie mieszkania na poczet jego zajęcia i eksmisji Pana Ryszarda!
Co więcej, w międzyczasie, wskutek wielu sytuacji stresowych wokół tych problemów, małżeństwo Pana Ryszarda się rozwiązuje, za obustronnym porozumieniem stron.

Tak więc, za chwilę, rzekomo w majestacie prawa, Pan Ryszard skutecznie zostanie wykluczony społecznie. Zapewne z satysfakcją dla wszystkich bezpośrednio czy też pośrednio uczestniczących w tych działaniach instytucjach.

Szanowny Panie Ministrze!

Wobec powyższego, szereg pytań:

1/W jakiej faktycznej wysokości zadłużenia jest Pan Ryszard, bowiem Komornik wykazuje tylko te lata rozliczeniowe i wysokości egzekwowanych kwot, które były z tytułu emerytury, natomiast nie wykazuje żadnych wpłat, które były egzekwowane w okresie jego dodatkowej pracy w latach 200-2005 u armatora rybołówstwa.
Ponadto, drugim dłużnikiem jest była małżonka Pana Ryszarda, Maria Sandomierska, która też pewną część zobowiązań spłacała i spłaca.

2/Dlaczego, pomimo spłaty 58 tys. zł, Komornik wykazuje zaległą spłatę w wysokości 150 tyś. zł, skoro Pan Ryszard od ponad 10 lat systematycznie spłaca swe zobowiązania (w wysokości ok. 900 zł miesięcznie)?
Czy prawdą jest, że Komornik na wniosek wierzyciela, tj. Ministerstwa Skarbu Państwa wszczął już postępowanie o sprzedaż mieszkania Pana Ryszarda i jego eksmisję?

3/ Czy Pan Minister, jako wierzyciel, cofnie wniosek o sprzedaż mieszkania i eksmisję Pana Ryszarda?

4/ Czy Ministerstwo Skarbu Państwa umorzy odsetki lub część odsetek wobec dłużnika, który z jednej strony spłaca regularnie zobowiązania, z drugiej zaś jest poszkodowanym od początku sprawy?
Albowiem został oszukany w kwestii stanu technicznego kutra i sprzętu rybackiego, a nie wniósł w stosownym czasie żadnych odwołań czy też skarg lub doniesienia do Prokuratury z powodu braku skutecznego doręczenia (przez długi okres czasu nie wiedział o nakazie płatniczym z 1996 roku) oraz stałej pracy na morzu (w tym okresie pracował na Morzu Północnym).

Poseł Czesław Hoc

Czesław Hoc - Do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej

W sprawie:

- skandalicznych i zagrażających katastrofą budowlaną warunków zamieszkiwania lokatorów budynku stacyjnego w Złocieńcu, którego właścicielem jest PKP S.A.

Uzasadnienie:

Wszyscy pamiętamy tragedię w Kamieniu Pomorskim, pożaru Domu Socjalnego w nocy z 12 na 13 kwietnia 2009 roku. Zginęło wówczas 23 osoby! Ogólną konstatacją była wówczas stwierdzenie specjalistów z nadzoru budowlanego i ochrony p/pożarowej, że „z uwagi na fatalny stan techniczny budynku, nie powinien być on w ogóle zamieszkiwany”. Prokuratura postawiła zarzuty niedopełnienia szeregu obowiązków ciążących na zarządcy tego budynku.

Niestety, takich budynków w naszym kraju jest b. wiele. Jednym z nich jest budynek stacyjny, dworzec PKP w Złocieńcu, będący własnością PKP S.A. Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami w Poznaniu, w zarządzaniu Wydziału Technicznego Utrzymania Nieruchomości II w Szczecinie, w którym to mieszka kilka rodzin.

Budynek jest w fatalnym stanie technicznym, z realnym zagrożeniem katastrofą budowlaną oraz zagrożeniem pożarowym. Wieloletnie starania lokatorów tego budynku w kwestii remontu i zabezpieczenia p/pożarowego nie przyniosły żadnego skutku. Nadal budynek niszczeje. Tak okazały budynek, ze swoją piękną złocieniecką historią powoli staje się ruiną, za wiedzą ich właściciela i zarządcy. Co więcej, z narażeniem życia i utraty zdrowia zamieszkującym tam lokatorom.

Pytania:

1/Kto jest bezpośrednio odpowiedzialny za wieloletnie zaniedbania i niedopełnienie obowiązków w zarządzaniu i nadzorze tego budynku stacyjnego w Złocieńcu, które stwarzają realne zagrożenie katastrofą budowlaną bądź pożarem?

2/Czy i kiedy ten dworzec będzie wyremontowany i będą zabezpieczone warunki mieszkalne dla ich lokatorów bądź zostaną im przydzielone zamienne mieszkanie będące w zasobach PKP S.A.?

Poseł Czesław Hoc - do Ministra zdrowia


Do ministra zdrowia w sprawie:

- zagrożenia bezpieczeństwa zdrowotnego dla pacjentów po przeszczepach narządów unaczynionych wskutek wejścia w życie niefortunnej ustawy o refundacji leków

Uzasadnienie:
 
Z dniem 1 stycznia 2012 roku wchodzi w życie niedobra ustawa o refundacji leków, której jedną z bardzo przykrych konsekwencji najprawdopodobniej będą dramatyczne konsekwencje dla ok. 12 tys. osób po przeszczepach narządów unaczynionych, obowiązkowo pobierających zestaw trzech leków immunosupresyjnych: inhibitora kalcyneuryny (cyklosporyna - Neoral lub takrolimus - Prograf lub Advagraf) oraz mykofenolan - CellCept lub Myfortic) i steroidów.  Ponadto u ponad 50% biorców przeszczepów stosuje się inhibitory pompy protonowej (popularnie nazywane „lekami osłonowymi na żołądek”)
 
Okazuje się bowiem, że od stycznia  2012 roku leki, które chorzy po przeszczepach muszą przyjmować, mogą okazać się dla nich za drogie.  Albowiem, w refundacji leków będą zakazane upusty, żadnego leku refundowanego nie będzie można sprzedać taniej niż ustali to resort zdrowia z producentem. Co więcej,  leki na dane schorzenie, te droższe jak i ich tańsze odpowiedniki, znajdą się w jednej grupie terapeutycznej. A to od tych tańszych wyliczana będzie kwota refundacji przez NFZ. Jeśli pacjent będzie chciał albo musiał przyjmować inny lek, dopłaci różnicę z własnej kieszeni.

Dla pacjentów z przeszczepami będzie to szczególnie dotkliwe, co w praktyce może być dla  nich dramatem, niemożliwością wykupu tych leków.  Wyjściem z tego nieszczęścia, wg rządu PO i PSL, ma być zamiana oryginalnych leków innowacyjnych na leki tańsze, tzw. generyczne, czyli odtwórcze. Mając pełną świadomość, że stosowanie leków odtwórczych  we współczesnej medycynie jest pożądaną drogą nie tylko ograniczenia rosnących wydatków na refundację, ale także sposobem wygenerowania środków na wprowadzanie do praktyki klinicznej nowych leków innowacyjnych, to z całą stanowczością należy stwierdzić, że pacjenci po przeszczepieniu narządu stanowią szczególną grupę chorych, u których nie można dopuścić do pojawienia się nieprzewidzianych zdarzeń niepożądanych, które wynikałyby z pewnych, nawet niewielkich wahań biorównoważności leku generycznego, nie tylko w stosunku do stosowanego wcześniej leku oryginalnego, ale również innego preparatu generycznego. W transplantologii, w której nawet niewielkie różnice w biodostępności preparatów mogą prowadzić do utraty przeszczepu, należy dochować szczególnej ostrożności i staranności, żeby nie naruszyć bezpieczeństwa biorców. Transplantologia jest szczególnie osobliwą i wrażliwą dziedziną medycyny, o szerokim wymiarze aksjologicznym i społecznym. Od 23 grudnia 1954 r., kiedy to dr Joseph Murray z bostońskiego Peter Brent Brigham Hospital dokonał pierwszego udanego przeszczepu nerki, w którym brat oddał nerkę swemu bratu, rozpoczęła się nie tylko era transplantologii, ale także szczególny sposób postrzegania aktu darowania jako wyrazu najszlachetniejszego braterstwa niezależnie, czy narządy pobiera się od zmarłego, czy od żywego dawcy. Należy pamiętać, że przeszczepiony narząd stanowi bezcenny dar społeczeństwa, a ponadto znaczny niedobór przeszczepów stworzy realne zagrożenie życia dla biorców np. wątroby lub serca.
„Piękno transplantologii polega na tym, że komuś daruje się życie”, nauczał bł. Jan Paweł II W Polsce żyje około 12 tysięcy osób, które dzięki przeszczepowi dostały drugą szansę na życie! Dlatego też, to „piękno transplantologii”, „wyraz najszlachetniejszego braterstwa”, „bezcenny dar społeczeństwa”, „druga szansa na życie” w żaden sposób nie można zaprzepaścić nieprzemyślaną decyzją ukierunkowaną li tylko na bezduszne rozwiązania ustawowe i nawet  „per saldo” nie przynoszące oszczędności!

Pytania:

1/Ponieważ osoby po przeszczepach mają w znakomitej większości status osoby niepełnosprawnej, to czy ustawa o refundacji leków nie narusza treść art. 68 ust. 3 Konstytucji stanowiącego, że władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom w ciąży, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku?

2/Obowiązuje zasada etapowego wprowadzania leków odtwórczych, w której niedopuszczalnym jest równoczesne wprowadzenie dwóch leków generycznych, tj. jeden lek odtwórczy przez okres przynajmniej półroczny i dopiero potem zamiana kolejnego preparatu oryginalnego na generyczny. Ta zasada także odnosi się do biorców w odleglejszym czasie od przeszczepienia. Wobec tego, nawet przy dobrej tolerancji jednego leku generycznego, okres stosowania drugiego leku oryginalnego (innowacyjnego) będzie dla pacjenta olbrzymim wydatkiem. Czy pacjenta będzie na to stać, mając na uwadze koszt wielu innych niezbędnych leków (chociażby: sterydy, inhibitory pompy protonowej, leki przeciwnadciśnieniowe, przeciwcholesterolowe, przeciwpłytkowe, itd.)?
 
3/Kto opłaci dodatkowe wizyty w Poradniach Transplantacyjnych wynikających z konieczności dodatkowego oznaczania stężenie leku we krwi i oceny czynności przeszczepu, tym bardziej w przypadkach wprowadzenia leku generycznego od początku przeszczepu?
 
4/Kto będzie decydował i rozstrzygał, iż należy wrócić do leków oryginalnych lub poszukiwania innego leku odtwórczego w przypadku niepożądanych działań po zamianie leków na leki generyczne? A jeśli taka decyzja nastąpi, czy pacjent będzie musiał wykupić leki oryginalne po tak wysokich cenach?
 
5/Jaki algorytm postępowania będzie w przypadkach, u których nie stosuje się leków generycznych, tj. dzieci oraz u chorych wysokiego ryzyka immunologicznego (PRA -  Panel Reactive Antibody >50%,  drugi i kolejny przeszczep)?
 
6/Czy i z jaką specjalnością i czy tylko lekarz Poradni Transplantacyjnej i Oddziału Transplantacyjnego może wypisać receptę i zamienić lek innowacyjny na generyczny (oraz jednego preparatu generycznego na inny lek generyczny)? Czy informacja na recepcie „NZ” – „nie zamieniaj” będzie ściśle przestrzegana przez apteki?
 
7/Kto będzie decydował o pozostawieniu na leczeniu lekami immunosupresyjnymi oryginalnymi, w przypadku jeśli nie będzie możliwa (a takie przypadki na pewno będą!)  automatyczna zamiana leku oryginalnego na lek generyczny w tej samej dawce, tym bardziej dwóch oryginalnych równocześnie lub pojawiających się nowych leków odtwórczych w przypadku niepożądanych lub ubocznych działań leku generycznego?
 
8/Czy nie obawia się Pan Minister, że część chorych po przeszczepach, którzy muszą obowiązkowo pobierać preparaty immunosupresyjne zapobiegające odrzuceniu nowych narządów i niejako obowiązkowo zostali zmuszeni do stosowania leku generycznego może  utracić przeszczep?

9/Czy nie uważa Pan Minister, że ustawa o refundacji zamiast służyć pacjentom, jest dla oszczędności NFZ? Czy lekarze mają uzależniać swoje decyzje terapeutyczne tylko od cen leków? Czy Pan Minister ma prawo moralne stwarzać zagrożenie i niejednokrotnie niweczyć wysiłek wielu ludzi dającego w efekcie przeszczep oraz spowodowanie utratę nadziei dla pacjenta z przeszczepem narządu?

Poseł na Sejm RP
Czesław Hoc