Czesław Hoc - Do Ministra Skarbu ws. Rybaka

Szanowny Pan
Mikołaj Budzanowski
Minister Skarbu Państwa

Zapytanie poselskie w sprawie wysoce niesprawiedliwego i niezrozumiałego oraz bardzo krzywdzącego potraktowania emeryta rybaka z Kołobrzegu przez Ministerstwo Skarbu jako wierzyciela oraz przez komornika prowadzącego egzekucję zadłużeni.

Uzasadnienie:
Oto kolejny przykład, w którym reguła ochrony zaufania obywateli do demokratycznego państwa prawa urzeczywistniająca zasady sprawiedliwości społecznej wyrażona w art. 2 Konstytucji RP nakazującej, by organa państwowe, a także ustawodawca traktował obywateli z zachowaniem reguł uczciwości, w praktyce okazuje się fikcją.
W okresie V i VI kadencji, w moich interpelacjach i zapytaniach poselskich, jak również oficjalnych pismach do władz samorządowych, instytucji państwowych i wymiaru sprawiedliwości przedstawiłem co najmniej kilkadziesiąt spraw, w których odnosimy wrażenie, że odpowiednie organy państwowe i samorządowe oraz organa ścigania i wymiar sprawiedliwości usilnie i niestety skutecznie udowadniają, że zawsze mają rację. Zawsze mogą upokorzyć obywatela, co więcej spowodować jego wykluczenie społeczne.
W tej kwestii, bezduszna i bezrefleksyjna machina biurokracji państwowej, samorządowej i wymiaru sprawiedliwości jest, niestety, nad wyraz skuteczna.

Oto smutne koleje losów mieszkańca Kołobrzegu, Pana Ryszarda, lat 66 z zawodu rybak, z 37 letnim stażem pracy na morzu, byłym pracownikiem Przedsiębiorstwa Połowów i Usług Rybackich „Barka” w Kołobrzegu, obecnie na emeryturze. Pracy na morzu, niezwykle ciężkiej i wysoce niebezpiecznej, wymagającej nie tylko wielkiej motywacji, ale także niezwykłego hartu ducha.

W 1996 roku, na bazie likwidacji PPiUR „Barka” jako jeden z ostatnich kupuje kuter rybacki (kredyt z Banku). Już na wstępie zostaje oszukany, albowiem okazało się, że kuter jest pozbawiony osprzętu rybackiego. Zresztą sam kuter też okazał się mocno zdezelowany i wysłużony. Na piśmie oficjalnie zgłasza fakt braku sprzętu rybackiego.
Po naprawie i remoncie kutra, na wypożyczonym sprzęcie rybackim ciężko pracuje starając się spłacić kredyt za kuter. Niestety, kuter ze stałymi awariami, brakiem własnego sprzętu rybackiego, złej w owym czasie koniunkturze przemysłu rybackiego jest powodem, że Pan Ryszard bankrutuje. Kuter konfiskuje Bank, sprzedaje go i po dodatkowych wpłatach, Pan Ryszard całkowicie spłaca kredyt w Banku.

Niestety, dowiaduje się, że od 1996 roku ciąży na nim nakaz płatniczy w wysokości ok. 53 tysięcy za sprzęt rybacki, którego praktycznie nie było na kutrze, o czym pisemnie zawiadamiał. Wierzycielem jest Ministerstwo Skarbu Państwa, ówczesny właściciel zlikwidowanego PPiUR „Barka”.
W roku 2000, Pan Ryszard przechodzi na emeryturę. W latach 2000-2005, by móc spłacać ogromne dla niego zobowiązania płatnicze, dodatkowo podejmuje pracę u armatora rybołówstwa.

Dzisiejszy stan faktyczny to dramat człowieka, ciężko i uczciwie onegdaj pracujacego.

Pan Ryszard Sandomierski, wg obliczeń Komornika spłacił 58 tys. złotych, do spłaty ma jeszcze 150 tys. zł (!). Dla przypomnienia – nakaz płatniczy w 1996 r. obejmował kwotę 53 tys. zł. Pan Ryszard stale i systematycznie określone kwoty spłaca!
W lipcu 2011r., bez żadnego powiadomienia i jakiekolwiek informacji, pod nieobecność Pana Ryszarda, Komornik w asyście Policji włamuje się do mieszkania Pana Ryszarda (wyłamując zamki u drzwi), by sfotografować wszystkie rzeczy Pana Ryszarda i wyposażenie mieszkania na poczet jego zajęcia i eksmisji Pana Ryszarda!
Co więcej, w międzyczasie, wskutek wielu sytuacji stresowych wokół tych problemów, małżeństwo Pana Ryszarda się rozwiązuje, za obustronnym porozumieniem stron.

Tak więc, za chwilę, rzekomo w majestacie prawa, Pan Ryszard skutecznie zostanie wykluczony społecznie. Zapewne z satysfakcją dla wszystkich bezpośrednio czy też pośrednio uczestniczących w tych działaniach instytucjach.

Szanowny Panie Ministrze!

Wobec powyższego, szereg pytań:

1/W jakiej faktycznej wysokości zadłużenia jest Pan Ryszard, bowiem Komornik wykazuje tylko te lata rozliczeniowe i wysokości egzekwowanych kwot, które były z tytułu emerytury, natomiast nie wykazuje żadnych wpłat, które były egzekwowane w okresie jego dodatkowej pracy w latach 200-2005 u armatora rybołówstwa.
Ponadto, drugim dłużnikiem jest była małżonka Pana Ryszarda, Maria Sandomierska, która też pewną część zobowiązań spłacała i spłaca.

2/Dlaczego, pomimo spłaty 58 tys. zł, Komornik wykazuje zaległą spłatę w wysokości 150 tyś. zł, skoro Pan Ryszard od ponad 10 lat systematycznie spłaca swe zobowiązania (w wysokości ok. 900 zł miesięcznie)?
Czy prawdą jest, że Komornik na wniosek wierzyciela, tj. Ministerstwa Skarbu Państwa wszczął już postępowanie o sprzedaż mieszkania Pana Ryszarda i jego eksmisję?

3/ Czy Pan Minister, jako wierzyciel, cofnie wniosek o sprzedaż mieszkania i eksmisję Pana Ryszarda?

4/ Czy Ministerstwo Skarbu Państwa umorzy odsetki lub część odsetek wobec dłużnika, który z jednej strony spłaca regularnie zobowiązania, z drugiej zaś jest poszkodowanym od początku sprawy?
Albowiem został oszukany w kwestii stanu technicznego kutra i sprzętu rybackiego, a nie wniósł w stosownym czasie żadnych odwołań czy też skarg lub doniesienia do Prokuratury z powodu braku skutecznego doręczenia (przez długi okres czasu nie wiedział o nakazie płatniczym z 1996 roku) oraz stałej pracy na morzu (w tym okresie pracował na Morzu Północnym).

Poseł Czesław Hoc

Czesław Hoc - Do Ministra Skarbu ws. Rybaka

Szanowny Pan
Mikołaj Budzanowski
Minister Skarbu Państwa

Zapytanie poselskie w sprawie wysoce niesprawiedliwego i niezrozumiałego oraz bardzo krzywdzącego potraktowania emeryta rybaka z Kołobrzegu przez Ministerstwo Skarbu jako wierzyciela oraz przez komornika prowadzącego egzekucję zadłużeni.

Uzasadnienie:
Oto kolejny przykład, w którym reguła ochrony zaufania obywateli do demokratycznego państwa prawa urzeczywistniająca zasady sprawiedliwości społecznej wyrażona w art. 2 Konstytucji RP nakazującej, by organa państwowe, a także ustawodawca traktował obywateli z zachowaniem reguł uczciwości, w praktyce okazuje się fikcją.
W okresie V i VI kadencji, w moich interpelacjach i zapytaniach poselskich, jak również oficjalnych pismach do władz samorządowych, instytucji państwowych i wymiaru sprawiedliwości przedstawiłem co najmniej kilkadziesiąt spraw, w których odnosimy wrażenie, że odpowiednie organy państwowe i samorządowe oraz organa ścigania i wymiar sprawiedliwości usilnie i niestety skutecznie udowadniają, że zawsze mają rację. Zawsze mogą upokorzyć obywatela, co więcej spowodować jego wykluczenie społeczne.
W tej kwestii, bezduszna i bezrefleksyjna machina biurokracji państwowej, samorządowej i wymiaru sprawiedliwości jest, niestety, nad wyraz skuteczna.

Oto smutne koleje losów mieszkańca Kołobrzegu, Pana Ryszarda, lat 66 z zawodu rybak, z 37 letnim stażem pracy na morzu, byłym pracownikiem Przedsiębiorstwa Połowów i Usług Rybackich „Barka” w Kołobrzegu, obecnie na emeryturze. Pracy na morzu, niezwykle ciężkiej i wysoce niebezpiecznej, wymagającej nie tylko wielkiej motywacji, ale także niezwykłego hartu ducha.

W 1996 roku, na bazie likwidacji PPiUR „Barka” jako jeden z ostatnich kupuje kuter rybacki (kredyt z Banku). Już na wstępie zostaje oszukany, albowiem okazało się, że kuter jest pozbawiony osprzętu rybackiego. Zresztą sam kuter też okazał się mocno zdezelowany i wysłużony. Na piśmie oficjalnie zgłasza fakt braku sprzętu rybackiego.
Po naprawie i remoncie kutra, na wypożyczonym sprzęcie rybackim ciężko pracuje starając się spłacić kredyt za kuter. Niestety, kuter ze stałymi awariami, brakiem własnego sprzętu rybackiego, złej w owym czasie koniunkturze przemysłu rybackiego jest powodem, że Pan Ryszard bankrutuje. Kuter konfiskuje Bank, sprzedaje go i po dodatkowych wpłatach, Pan Ryszard całkowicie spłaca kredyt w Banku.

Niestety, dowiaduje się, że od 1996 roku ciąży na nim nakaz płatniczy w wysokości ok. 53 tysięcy za sprzęt rybacki, którego praktycznie nie było na kutrze, o czym pisemnie zawiadamiał. Wierzycielem jest Ministerstwo Skarbu Państwa, ówczesny właściciel zlikwidowanego PPiUR „Barka”.
W roku 2000, Pan Ryszard przechodzi na emeryturę. W latach 2000-2005, by móc spłacać ogromne dla niego zobowiązania płatnicze, dodatkowo podejmuje pracę u armatora rybołówstwa.

Dzisiejszy stan faktyczny to dramat człowieka, ciężko i uczciwie onegdaj pracujacego.

Pan Ryszard Sandomierski, wg obliczeń Komornika spłacił 58 tys. złotych, do spłaty ma jeszcze 150 tys. zł (!). Dla przypomnienia – nakaz płatniczy w 1996 r. obejmował kwotę 53 tys. zł. Pan Ryszard stale i systematycznie określone kwoty spłaca!
W lipcu 2011r., bez żadnego powiadomienia i jakiekolwiek informacji, pod nieobecność Pana Ryszarda, Komornik w asyście Policji włamuje się do mieszkania Pana Ryszarda (wyłamując zamki u drzwi), by sfotografować wszystkie rzeczy Pana Ryszarda i wyposażenie mieszkania na poczet jego zajęcia i eksmisji Pana Ryszarda!
Co więcej, w międzyczasie, wskutek wielu sytuacji stresowych wokół tych problemów, małżeństwo Pana Ryszarda się rozwiązuje, za obustronnym porozumieniem stron.

Tak więc, za chwilę, rzekomo w majestacie prawa, Pan Ryszard skutecznie zostanie wykluczony społecznie. Zapewne z satysfakcją dla wszystkich bezpośrednio czy też pośrednio uczestniczących w tych działaniach instytucjach.

Szanowny Panie Ministrze!

Wobec powyższego, szereg pytań:

1/W jakiej faktycznej wysokości zadłużenia jest Pan Ryszard, bowiem Komornik wykazuje tylko te lata rozliczeniowe i wysokości egzekwowanych kwot, które były z tytułu emerytury, natomiast nie wykazuje żadnych wpłat, które były egzekwowane w okresie jego dodatkowej pracy w latach 200-2005 u armatora rybołówstwa.
Ponadto, drugim dłużnikiem jest była małżonka Pana Ryszarda, Maria Sandomierska, która też pewną część zobowiązań spłacała i spłaca.

2/Dlaczego, pomimo spłaty 58 tys. zł, Komornik wykazuje zaległą spłatę w wysokości 150 tyś. zł, skoro Pan Ryszard od ponad 10 lat systematycznie spłaca swe zobowiązania (w wysokości ok. 900 zł miesięcznie)?
Czy prawdą jest, że Komornik na wniosek wierzyciela, tj. Ministerstwa Skarbu Państwa wszczął już postępowanie o sprzedaż mieszkania Pana Ryszarda i jego eksmisję?

3/ Czy Pan Minister, jako wierzyciel, cofnie wniosek o sprzedaż mieszkania i eksmisję Pana Ryszarda?

4/ Czy Ministerstwo Skarbu Państwa umorzy odsetki lub część odsetek wobec dłużnika, który z jednej strony spłaca regularnie zobowiązania, z drugiej zaś jest poszkodowanym od początku sprawy?
Albowiem został oszukany w kwestii stanu technicznego kutra i sprzętu rybackiego, a nie wniósł w stosownym czasie żadnych odwołań czy też skarg lub doniesienia do Prokuratury z powodu braku skutecznego doręczenia (przez długi okres czasu nie wiedział o nakazie płatniczym z 1996 roku) oraz stałej pracy na morzu (w tym okresie pracował na Morzu Północnym).

Poseł Czesław Hoc

Czesław Hoc - List otwarty do Janusza Gromka

Szanowny Pan
Janusz Gromek
Prezydent Miasta Kołobrzeg

Na podstawie art. 16 i 20 ustawy z dnia 9 maja 1996 roku o wykonywaniu mandatu posła i senatora proszę i w oparciu o obiektywny interes społeczny apeluję do Pana Prezydenta o cofnięcie decyzji dotyczącej zniesienia od 1 lutego 2012 r. bezpłatnych zajęć edukacyjnych z zakresu nauki pływania dla kołobrzeskich szkół, dla których organem prowadzącym jest Urząd Miasta.

Decyzja Pana Prezydenta tyleż smutna i przykra co niezrozumiała. Nawet w dobie kryzysu, oszczędności nie należy rozpoczynać od tych najmniejszych.
Wszak, wszelkie inwestycje i inicjatywy  zwiększających uczestnictwo dzieci i młodzieży w aktywnych formach kultury fizycznej to nie tylko tworzenie przyjaznego klimatu do kształtowania oczekiwanych osobowości  młodego człowieka, ale także działanie na rzecz zdobywania i utrwalania nawyków prozdrowotnych. Należy pamiętać, że zajęcia na basenie są dla wielu uczniów jedyną możliwością zdobycia i opanowania umiejętności pływackich dla celów użytkowych, rekreacyjnych i zdrowotnych.
Szczególnie należy podkreślić aspekt zdrowotny, a mianowicie wielce korzystne i niejednokrotnie zbawienne działania zajęć na basenie w kwestii profilaktyki i korekcji wad postawy, tym bardziej w sytuacji, gdy występowanie wad postawy w wieku rozwojowym dzieci  szkolnych ocenia się w przybliżeniu na 50-60%.

Szanowny Panie Prezydencie!

Jak wspomniałem, oszczędności należy poszukiwać w różnych dziedzinach i na różnych szczeblach funkcjonowania władzy samorządowej. Najlepiej byłoby, gdyby Pan Prezydent przedstawił kompleksowy plan oszczędnościowy, i wówczas, ew. na samym końcu, po zrealizowaniu ustalonych zamierzeń oszczędnościowych, można by sięgnąć do zajęć edukacyjnych nauki pływania dzieci.

Wobec powyższego, oto tylko niektóre podpowiedzi oszczędności (najczęściej internautów). W 4 dni po wyborach Panu Prezydentowi przydzielono sporą podwyżkę (z całym szacunkiem dla pełnionej funkcji), ale nie było szczególnych kryteriów dla maksymalnego dodatku specjalnego, skoro dopiero rozpoczęła się kadencja. Z kolei, w dobie kryzysu, naprawdę niekonieczne są 3-osobowe Zarządy Spółek Miejskich (z powodzeniem mógłby być tylko Prezes i prokurent pełniący jednocześnie kierownicze stanowisko w spółce).
Tym bardziej bezcelowe są (w niektórych spółkach) 5-osobowe składy Rad Nadzorczych (3-osobowe wystarczyłyby, z zastrzeżeniem obecności przedstawicieli pracowników). A już na pewno nie jest zasadnym tworzenie „na siłę” w tych spółkach stanowisk kierowniczych dla politycznych synekur.
Ponadto, oczekiwane są oszczędności w wykorzystywaniu diet i wyjazdów służbowych, wykorzystywaniu samochodu służbowego, itd.

Warto wspomnieć także o zaniechaniu bądź o grzechu zaniedbania w poszukiwaniu sponsora strategicznego bądź tytularnego dla naszej Kotwicy Kołobrzeg S.A. Skoro Zakłady Chemiczne „Police” zaczęły sponsorować klub AZS Koszalin, to raczej zadziwiający jest  fakt długoletniego braku skuteczności w poszukiwaniu tego sponsora dla naszych „Czarodziejów z Wydm”? Albowiem, utrzymywanie finansowania Kotwicy w dotychczasowej formie, trudno tłumaczyć tylko podejrzeniem uzależnienia politycznego Zarządu Kotwicy i kibiców dla potrzeb wizerunkowych i wyborczych.

Osobną kwestią jest sprawne, transparentne i oszczędne zarządzanie.

Oto, raport  Regionalnej Izby Obrachunkowej w Szczecinie z przeprowadzonej w  kwietniu 2011 r. kontroli problemowej gospodarki finansowej Miasta Kołobrzeg w zakresie udzielania dotacji z budżetu jednostki samorządu terytorialnego dla jednostek sektora finansów publicznych za rok 2010.
Otóż, wykazano w niej szereg nieprawidłowości i uchybień. Przedstawię pokrótce, te błędy, które dotyczą właśnie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji (MOSiR):  
1/Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji przekazano w 2010 r. dotacje celowe przeznaczone na: a) realizację zadania pn.„Modernizacja Sali Sportowej przy ul. Wąskiej” (36 650,00 zł); b) wykonanie zadania pn. „Modernizacja hali sportowej Milenium” (64 808,00 zł); c) wymianę centrali telefonicznej sieci wewnętrznej (24 296,00 zł); d) zakup skutera wodnego wraz z platformą ratowniczą (57 892,66 zł) - bez zawarcia z tym zakładem umów, którymi winny zostać określone wysokości dotacji, cele lub opisy rzeczowych zakresów zadań, na które przekazane były środki dotacji, terminy wykorzystania dotacji oraz sposoby i terminy jej rozliczenia;
2/ MOSiR niezgodnie z przeznaczeniem wykorzystał dotację w kwocie ogółem 226 201,31 zł, przewidzianą na dofinansowanie: wynajmu hali Milenium 32 897,05 zł; biletów wstępu na lodowisko 60 282,25 zł; biletów wstępu na basen 133 022,01 zł;
3/ MOSiR pobrał z budżetu jednostki samorządu terytorialnego środki finansowe w kwocie ogółem o 435 832,64 zł wyższej niż niezbędna (577 920,36 zł) na dofinansowanie: wynajmu hali przy ul. Wąskiej o 179 752,00 zł; wynajmu torów łuczniczych o 140 409,96 zł; wynajmu strzelnicy sportowej o 55 136,00 zł; utrzymanie boiska Orlik 2012 przy ul. Makuszyńskiego o 53 570,50 zł; utrzymanie boisk przy ul. Wylotowej o 1 112,82 zł;  utrzymanie boisk przy ul. Żółkiewskiego o 5 851,36 zł - co było niezgodne ze sposobem rozliczenia wskazanych środków finansowych,
4/MOSiR zwrócił do budżetu jedynie kwotę 209 629,33 zł, zamiast w wysokości 662 033,95 zł (różnica 452 404,62 zł), stanowiącej sumę dotacji wykorzystanej niezgodnie z przeznaczeniem oraz pobranej w nadmiernej wysokości, co było niezgodne z przepisami art. 252 ust. 5 ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych.

Ponadto, w wykonania planu finansowego Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji za 2010 r. nieprawidłowo wykazano wielkości przychodów z tytułu dotacji przedmiotowej pochodzącej z budżetu jednostki samorządu terytorialnego, a należną do zwrotu dotację przedmiotową wykazano także jako zobowiązanie zakładu wobec budżetu, czym naruszono szczegółowe zasady sporządzania sprawozdań budżetowych.

Za wskazane nieprawidłowości odpowiedzialność ponosi Prezydent, który m.in. obowiązków w zakresie rozliczenia ww. dotacji, w oparciu o stawki ustalone przez organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego oraz odpowiedzialności za prawidłowe wykonanie tego zadania nie powierzył żadnemu pracownikowi Urzędu Miasta.

A nadto: stwierdzono nieprawidłowości w kwestii zasad funkcjonowania konta określonymi przepisami rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 28 lipca 2006 r. w sprawie szczególnych zasad rachunkowości oraz planów kont dla budżetu państwa, budżetów jednostek samorządu terytorialnego oraz niektórych jednostek sektora finansów publicznych, bez zapewniała możliwości ustalenia przeznaczenia tych dotacji udzielonych:
Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji – dotacji celowych w łącznej kwocie 183 646,66 zł z przeznaczeniem na realizację czterech różnych zadań inwestycyjnych oraz  dotacji przedmiotowych w łącznej kwocie 2 510 254,00 zł z przeznaczeniem na dofinansowanie realizacji dziewięciu zadań publicznych - co było niezgodne z zasadami funkcjonowania, określonymi przepisami rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 28 lipca 2006 r. w sprawie szczególnych zasad rachunkowości oraz planów kont dla budżetu państwa, budżetów jednostek samorządu terytorialnego oraz niektórych jednostek sektora finansów publicznych, za co odpowiedzialność ponosi Skarbnik

Tak więc, Panie Prezydencie, zanim podejmie się decyzję oszczędnościową uderzającą w najsłabszych i tych, którzy nie mogą się oficjalnie bronić (chociażby z uwagi na zależność funkcyjną i polityczną ), należy najpierw sięgnąć do rezerw i działań  porządkujących we własnym urzędniczym i politycznym otoczeniu Urzędu i jednostkach oraz Spółkach Miejskich, a dopiero ew. w końcowym etapie sięgać do kieszeni tych najmniejszych.

Zatem, bardzo proszę o ponowną i pogłębioną refleksję i wycofanie się z zapowiedzianej decyzji dla dobra społecznego, a nade wszystkim dla dobra dzieci szkolnych.

Oczekuję także publicznej odpowiedzi na zarzuty sformułowane w raporcie RIO w kwestii działalności MOSiR, a nadto odpowiedzi na dość ciekawe zagadnienie zamieszczone w tym raporcie RIO.

Na jakie dwa zadania inwestycyjne UM udzielił Powiatowi Kołobrzeskiemu pomocy finansowej w kwocie 1 842 721, 23 zł oraz dotacji celowej w kwocie 51 000,00 zł na realizację czterech różnych zadań oraz Województwu Zachodniopomorskiemu, dotacji celowej w kwocie 100 000, 00 zł na realizację dwóch zadań inwestycyjnych?

Podkreślę, że wszystkie te dotacje zostały przekazane z naruszeniem przepisów rozporządzenia Ministra Finansów.

Poseł Czesław Hoc

Mikołajki z młodymi z FM PiS Kołobrzeg

Mikołajki - Forum Młodych PiS Kołobrzeg

Z okazji tegorocznych Mikołajek, członkowie Forum Młodych Prawa i Sprawiedliwości w Kołobrzegu postanowili umilić ten dzień mieszkańcom Kołobrzegu. Młodzież w czapkach św. Mikołaja można było spotkać na Placu Ratuszowym i na Placu Pioniera. Członkowie FM PiS postanowili tez odwiedzić kołobrzeski szpital, gdzie spotkali się, nie tylko z tymi najmłodszymi pacjentami ale też i z tymi starszymi, których jak się okazało wizyta „świętych mikołajów” pozytywnie zaskoczyła i bardzo ucieszyła. Młodzież w swoich życzeniach przede wszystkim życzyła pacjentom szpitala powrotu do zdrowia. Mamy nadzieję, że takich i podobnych akcji w naszym mieście będzie o wiele więcej.

O szynobusie... Osiemset osób podpisało się pod protestem.

Szynobus

Starosta powiatu sławieńskiego oraz wójtowie i burmistrzowie tego regionu dziś mają się spotkać w Sławnie z przedstawicielami Urzędu Marszałkowskiego. Rozmawiać będą o przyszłości kolejowego połączenia Sławna z Darłowem, które zgodnie z nowym rozkładem jazdy ma zniknąć 11 grudnia.

Spotkanie to efekt uchwały podjętej przez Radę Powiatu popierającej apel mieszkańców w sprawie niedopuszczenia do likwidacji połączenia. Jak już informowaliśmy, pod protestem podpisało się ponad 800 osób. – Chcemy raz jeszcze wysłuchać argumentów Urzędu Marszałkowskiego i poszukać wspólnie rozwiązania sytuacji, oczywiście pamiętając o możliwościach finansowych powiatu – mówi starosta Wojciech Wiśniowski. Szynobus kursujący miedzy Sławnem a Darłowem to często jedyna niezawodna, bezpieczna, w miarę wygodna, a nawet ekologiczna możliwość dotarcia do pracy, urzędów i szkół dla wielu mieszkańców gminy Darłowa i Sławna, a dla mieszkańców Sińczycy, Nowego Jarosławia i Boleszewa to praktycznie jedyny środek transportu.

W walkę o szynobus włączył się również poseł Czesław hoc, który skierował w tej sprawie zapytanie poselskie do Sławomira Nowaka, nowego ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej.

Poniżej tekst zapytania poselskiego.

Szanowny Pan

Sławomir Nowak

Minister Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej

zapytanie poselskie

w sprawie:

-likwidacji szynobusu kursującego na trasie Sławno – Darłowo w woj. zachodniopomorskim

Uzasadnienie:

Oto, Zachodniopomorski Urząd Marszałkowski ogłosił, iż z dniem 11 grudnia tego roku likwiduje połączenie kolejowe realizowane przez kursujący szynobus na linii kolejowej Sławno – Darłowo. Ogłoszenie tyleż przykre dla podróżujących tym szynobusem co też dziwne z uwagi na argumentację Urzędu noszącą znamiona jednostronnego szantażu publicznego: „Jeśli spółka Przewozy Regionalne nie zetnie kosztów, część połączeń zostanie zlikwidowana” .

Zatem, (o zgrozo!) - to pasażer jest winny, że linie są nierentowne i to on musi ponieść konsekwencje. Automatycznie zostaje odstawiony na boczny tor!

Tak więc, jeśli w dniu 11 grudnia szynobus nie wyruszy w trasę, będzie oznaczać, że Przewozy Regionalne „nie ścięły kosztów”, toteż spokojnie można zlikwidować to połączenie.

Pasażer, podróżny – nie jest ważny! W meandrach polityki regionalnego transportu kolejowego „po drodze” zgubiono pasażera i zdaje się, odpowiedzialne za to władze, tego problemu nie zauważają.

Tymczasem, w okresie niespełna kilku dni, podróżni tej linii kolejowej zebrali ponad 1000 podpisów pod petycją i protestem do Urzędu Marszałkowskiego i Dyrekcji Zachodniopomorskiego Zakładu Przewozów Regionalnych w Szczecinie.

Za utrzymaniem tego połączenia przemawiają bardzo istotne argumenty, a nade wszystko lokalny interes społeczny i dobro ogółu. To niejednokrotnie jedyna niezawodna (w tym, z uwagi na anomalie pogodowe oraz pory roku), bezpieczna, w miarę wygodna, a nawet ekologiczna możliwość dotarcia do pracy, urzędów i szkół dla wielu mieszkańców gminy Darłowa i Sławna, a dla mieszkańców Sińczycy, Nowego Jarosławia i Boleszewa to praktycznie jedyny środek transportu. To też turystyka i promocja tego regionu.

Wielu obserwatorów dziwi fakt, iż koszty działalności i utrzymania połączeń kolejowych przenosi się bezpośrednio na podróżujących. W rozmowach z protestującymi mieszkańcami słyszy się wiele gorzkich opinii zarówno o władzach samorządowych, Dyrekcji PR jak i Ministerstwie Infrastruktury.

Nie mająca końca reforma regionalnych linii kolejowych jest tyleż kuriozalna co wysoce dziwna: najpierw proces dzielenia, by potem jak najwięcej oddać na zewnątrz (outsourcing) i w końcu proces ponownego łączenia. Oczywiście, w trakcie i w fazie końcowej, wiele mniejszych i większych spółek, wiele zarządów i rad nadzorczych, wiele politycznych synekur, w międzyczasie odprawy i stale … pozorna praca. Innymi słowy, zamiast konkretnej restrukturyzacji, radosna „dyrektoryzacja”. Chociażby – uporządkowanie, współpraca i kompatybilność połączeń PKP IC, z TLK, InterRegio, itd

Zachodnia Kompania Kolejowa (współpraca trzech województw: zachodniopomorskiego, lubuskiego i wielkopolskiego) to próba, tym razem, ponownego łączenia w celu poprawy i uzdrowienie połączeń regionalnych. Zatem, ponowna reforma. I wszystko wskazuje na to (zaawansowanie i organizacja Wielkopolskiej Kolei), że wzorem zawiadywania energią elektryczną (Enea S.A.) czy gazu (Gaz-System S.A), ośrodek decyzyjny i Centrala będzie z siedzibą w Poznaniu! A więc, w razie niekorzystnej koniunktury, powód czy też pretekst dalszego „reformowania”, itd.

Tylko dlaczego za brak jednolitej i konsekwentnej strategii przewozów regionalnych, za nieudolność, a niekiedy beztroskę władz samorządowych, dyrekcji PR i Ministerstwa, koszty mają ponosić podróżni i ich obsługa oraz mieszkańcy regionu sławieńsko-darłowskiego?

Pytania:

1/Dlaczego za zaniedbania, błędy zaniechania lub nieudolność władz samorządowych, dyrekcji Przewozów Regionalnych i Ministerstwa koszty mają ponosić podróżni szynobusa linii Sławno- Darłowo?

2/Czy i kiedy Pan Minister przedstawi program i plan zwiększenia inwestycji w infrastrukturę kolejową oraz przedstawi program wyrównania strat powstałych w spółkach Przewozy Regionalne przed ich usamorządowieniem!?

3/ Czy Pan Minister spowoduje, biorąc pod uwagę ogólny protest oraz liczne i zasadne argumenty, utrzymanie połączenia kolejowego szynobusu kursującego na trasie Sławno- Darłowo?

Komorowski i Tusk nie mieli odwagi pojechać na Śląsk

Komorowski i Tusk

Wczoraj Barbórka, tradycyjne święto górników i tym razem ani Premier Tusk, ani Prezydent Komorowski, nie mieli odwagi aby pojechać do tradycyjnego górniczego zagłębia tzn. na Górny Śląsk.

Tusk złożył górnikom życzenia tylko za pośrednictwem internetu. Jego krótkie wystąpienie zostało umieszczone wczoraj na stronie internetowej Kancelarii Premiera. Pierwszy raz od czasu kiedy rozpoczął rządzenie krajem, górników na Śląsku nie odwiedził.

Po coraz bardziej doskwierających także kopalniom, skutkach pakietu energetyczno-klimatycznego podpisanym przez Tuska w grudniu 2008 roku, w którym pisze się o przyszłej gospodarce europejskiej jako gospodarce niskowęglowej, boi się już pokazywać wśród górników.

Ostatnio podczas sejmowego expose mówił jeszcze o koniecznych zmianach w systemie emerytur górniczych, co dodatkowo podgrzało sytuację na Śląsku.

Komorowski z kolei udał się do Łęcznej w województwie Lubelskim na spotkanie z górnikami kopalni Bogdanka.

Najpierw w marcu 2009 roku wprowadzonej na giełdę, a później ostatecznie sprywatyzowanej z udziałem Otwartych Funduszy Emerytalnych (mają blisko 50% akcji spółki) i jej prawie 4 tysięcy pracowników ,dla których do podziału przypadło 10% akcji.

Pakiet każdego z nich średnio ostatnio wart był około 100 tys. zł pod warunkiem , że akcji nie sprzedali do tej pory

Kopalnia Bogdanka ze względu na dogodne położenie złóż węgla (pokłady zalegają niezbyt głęboko), stosunkowo niewysokie zatrudnienie, a także blisko położonego głównego odbiorcę wydobywanego węgla (elektrownia Kozienice), była i jest kopalnią zyskowną (zysk wynosi około 200-300 mln zł rocznie).

Komorowski więc wybrał wizytę u raczej „zadowolonych” górników, tu nie mogła go spotkać żadna nieprzyjemna niespodzianka. Ale mimo miłej atmosfery, dyrektor kopalni zaprotestował przeciwko zapowiedzianemu dodatkowemu opodatkowaniu wydobycia węgla, mówiąc wprost ,że obecnie rządzący Polską nie rozumieją potrzeb górnictwa.

Do górników na Śląsk pojechał tylko Prezes PiS Jarosław Kaczyński, złożył kwiaty po pomnikiem, poświęconych górnikom rannym po wprowadzeniu stanu wojennego w kopalni „Zofiówka” dawnej „Manifest Lipcowy” i spotkał się na obiedzie z wielodzietną rodziną górniczą.

Podczas tego spotkania przedstawił tę część programu PiS związaną z górnictwem, a więc zdecydowany sprzeciw wobec paktu energetyczno-klimatycznego w obecnym kształcie, z tak niekorzystnymi zapisami dla zużywania węgla w energetyce.

Zaprezentował także stosunek PiS do wydłużenia do 67 lat wieku emerytalnego, zaproponowanego przez Tuska, w tym także sprzeciw wobec zapowiedzianego majstrowania przy emeryturach górniczych.

Jest to głównie spowodowane stanem naszej opieki zdrowotnej w tym w szczególności prawie nieobecnej w polskiej medycynie profilaktyki i w konsekwencji znacznie krótszym niż na zachodzie średnim okresie życia człowieka.

Mówił także o konieczności wprowadzenia prawdziwej polityki prorodzinnej z autentycznym wsparciem dla rodzin z trójką i większą liczbą dzieci, w tym także o wsparciu dla rodzin wielodzietnych niepłacących podatku PIT a więc nie mogących korzystać z ulg na dzieci w podatku dochodowym.

Widać, że rządzący w Polsce mimo niedawnego powtórnego wygrania wyborów, boją się pokazywać wśród zwykłych ludzi, zresztą z różnych grup społecznych.

Lepiej wychodzi im przekazywanie społeczeństwu niepopularnych decyzji za pośrednictwem zaprzyjaźnionych mediów, bo usłużni dziennikarze nie zadają im drażliwych pytań. Choćby takiego podstawowego dlaczego w kampanii wyborczej nasz kraj był zieloną wyspą, a Polacy byli zapewniani ,że mogą spać spokojnie, a tuż po wyborach zaczęło się straszenie skutkami kryzysu, który wręcz łomocze do naszych drzwi.

Wygląda na to, że jeżeli Tusk naprawdę zacznie realizować zapowiedzi ze swojego expose, to z tym pokazywaniem się rządzących wśród zwykłych ludzi ,będzie jeszcze trudniej niż do tej pory.

Czesław Hoc - Do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej

W sprawie:

- skandalicznych i zagrażających katastrofą budowlaną warunków zamieszkiwania lokatorów budynku stacyjnego w Złocieńcu, którego właścicielem jest PKP S.A.

Uzasadnienie:

Wszyscy pamiętamy tragedię w Kamieniu Pomorskim, pożaru Domu Socjalnego w nocy z 12 na 13 kwietnia 2009 roku. Zginęło wówczas 23 osoby! Ogólną konstatacją była wówczas stwierdzenie specjalistów z nadzoru budowlanego i ochrony p/pożarowej, że „z uwagi na fatalny stan techniczny budynku, nie powinien być on w ogóle zamieszkiwany”. Prokuratura postawiła zarzuty niedopełnienia szeregu obowiązków ciążących na zarządcy tego budynku.

Niestety, takich budynków w naszym kraju jest b. wiele. Jednym z nich jest budynek stacyjny, dworzec PKP w Złocieńcu, będący własnością PKP S.A. Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami w Poznaniu, w zarządzaniu Wydziału Technicznego Utrzymania Nieruchomości II w Szczecinie, w którym to mieszka kilka rodzin.

Budynek jest w fatalnym stanie technicznym, z realnym zagrożeniem katastrofą budowlaną oraz zagrożeniem pożarowym. Wieloletnie starania lokatorów tego budynku w kwestii remontu i zabezpieczenia p/pożarowego nie przyniosły żadnego skutku. Nadal budynek niszczeje. Tak okazały budynek, ze swoją piękną złocieniecką historią powoli staje się ruiną, za wiedzą ich właściciela i zarządcy. Co więcej, z narażeniem życia i utraty zdrowia zamieszkującym tam lokatorom.

Pytania:

1/Kto jest bezpośrednio odpowiedzialny za wieloletnie zaniedbania i niedopełnienie obowiązków w zarządzaniu i nadzorze tego budynku stacyjnego w Złocieńcu, które stwarzają realne zagrożenie katastrofą budowlaną bądź pożarem?

2/Czy i kiedy ten dworzec będzie wyremontowany i będą zabezpieczone warunki mieszkalne dla ich lokatorów bądź zostaną im przydzielone zamienne mieszkanie będące w zasobach PKP S.A.?

Poseł Czesław Hoc - do Ministra zdrowia


Do ministra zdrowia w sprawie:

- zagrożenia bezpieczeństwa zdrowotnego dla pacjentów po przeszczepach narządów unaczynionych wskutek wejścia w życie niefortunnej ustawy o refundacji leków

Uzasadnienie:
 
Z dniem 1 stycznia 2012 roku wchodzi w życie niedobra ustawa o refundacji leków, której jedną z bardzo przykrych konsekwencji najprawdopodobniej będą dramatyczne konsekwencje dla ok. 12 tys. osób po przeszczepach narządów unaczynionych, obowiązkowo pobierających zestaw trzech leków immunosupresyjnych: inhibitora kalcyneuryny (cyklosporyna - Neoral lub takrolimus - Prograf lub Advagraf) oraz mykofenolan - CellCept lub Myfortic) i steroidów.  Ponadto u ponad 50% biorców przeszczepów stosuje się inhibitory pompy protonowej (popularnie nazywane „lekami osłonowymi na żołądek”)
 
Okazuje się bowiem, że od stycznia  2012 roku leki, które chorzy po przeszczepach muszą przyjmować, mogą okazać się dla nich za drogie.  Albowiem, w refundacji leków będą zakazane upusty, żadnego leku refundowanego nie będzie można sprzedać taniej niż ustali to resort zdrowia z producentem. Co więcej,  leki na dane schorzenie, te droższe jak i ich tańsze odpowiedniki, znajdą się w jednej grupie terapeutycznej. A to od tych tańszych wyliczana będzie kwota refundacji przez NFZ. Jeśli pacjent będzie chciał albo musiał przyjmować inny lek, dopłaci różnicę z własnej kieszeni.

Dla pacjentów z przeszczepami będzie to szczególnie dotkliwe, co w praktyce może być dla  nich dramatem, niemożliwością wykupu tych leków.  Wyjściem z tego nieszczęścia, wg rządu PO i PSL, ma być zamiana oryginalnych leków innowacyjnych na leki tańsze, tzw. generyczne, czyli odtwórcze. Mając pełną świadomość, że stosowanie leków odtwórczych  we współczesnej medycynie jest pożądaną drogą nie tylko ograniczenia rosnących wydatków na refundację, ale także sposobem wygenerowania środków na wprowadzanie do praktyki klinicznej nowych leków innowacyjnych, to z całą stanowczością należy stwierdzić, że pacjenci po przeszczepieniu narządu stanowią szczególną grupę chorych, u których nie można dopuścić do pojawienia się nieprzewidzianych zdarzeń niepożądanych, które wynikałyby z pewnych, nawet niewielkich wahań biorównoważności leku generycznego, nie tylko w stosunku do stosowanego wcześniej leku oryginalnego, ale również innego preparatu generycznego. W transplantologii, w której nawet niewielkie różnice w biodostępności preparatów mogą prowadzić do utraty przeszczepu, należy dochować szczególnej ostrożności i staranności, żeby nie naruszyć bezpieczeństwa biorców. Transplantologia jest szczególnie osobliwą i wrażliwą dziedziną medycyny, o szerokim wymiarze aksjologicznym i społecznym. Od 23 grudnia 1954 r., kiedy to dr Joseph Murray z bostońskiego Peter Brent Brigham Hospital dokonał pierwszego udanego przeszczepu nerki, w którym brat oddał nerkę swemu bratu, rozpoczęła się nie tylko era transplantologii, ale także szczególny sposób postrzegania aktu darowania jako wyrazu najszlachetniejszego braterstwa niezależnie, czy narządy pobiera się od zmarłego, czy od żywego dawcy. Należy pamiętać, że przeszczepiony narząd stanowi bezcenny dar społeczeństwa, a ponadto znaczny niedobór przeszczepów stworzy realne zagrożenie życia dla biorców np. wątroby lub serca.
„Piękno transplantologii polega na tym, że komuś daruje się życie”, nauczał bł. Jan Paweł II W Polsce żyje około 12 tysięcy osób, które dzięki przeszczepowi dostały drugą szansę na życie! Dlatego też, to „piękno transplantologii”, „wyraz najszlachetniejszego braterstwa”, „bezcenny dar społeczeństwa”, „druga szansa na życie” w żaden sposób nie można zaprzepaścić nieprzemyślaną decyzją ukierunkowaną li tylko na bezduszne rozwiązania ustawowe i nawet  „per saldo” nie przynoszące oszczędności!

Pytania:

1/Ponieważ osoby po przeszczepach mają w znakomitej większości status osoby niepełnosprawnej, to czy ustawa o refundacji leków nie narusza treść art. 68 ust. 3 Konstytucji stanowiącego, że władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom w ciąży, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku?

2/Obowiązuje zasada etapowego wprowadzania leków odtwórczych, w której niedopuszczalnym jest równoczesne wprowadzenie dwóch leków generycznych, tj. jeden lek odtwórczy przez okres przynajmniej półroczny i dopiero potem zamiana kolejnego preparatu oryginalnego na generyczny. Ta zasada także odnosi się do biorców w odleglejszym czasie od przeszczepienia. Wobec tego, nawet przy dobrej tolerancji jednego leku generycznego, okres stosowania drugiego leku oryginalnego (innowacyjnego) będzie dla pacjenta olbrzymim wydatkiem. Czy pacjenta będzie na to stać, mając na uwadze koszt wielu innych niezbędnych leków (chociażby: sterydy, inhibitory pompy protonowej, leki przeciwnadciśnieniowe, przeciwcholesterolowe, przeciwpłytkowe, itd.)?
 
3/Kto opłaci dodatkowe wizyty w Poradniach Transplantacyjnych wynikających z konieczności dodatkowego oznaczania stężenie leku we krwi i oceny czynności przeszczepu, tym bardziej w przypadkach wprowadzenia leku generycznego od początku przeszczepu?
 
4/Kto będzie decydował i rozstrzygał, iż należy wrócić do leków oryginalnych lub poszukiwania innego leku odtwórczego w przypadku niepożądanych działań po zamianie leków na leki generyczne? A jeśli taka decyzja nastąpi, czy pacjent będzie musiał wykupić leki oryginalne po tak wysokich cenach?
 
5/Jaki algorytm postępowania będzie w przypadkach, u których nie stosuje się leków generycznych, tj. dzieci oraz u chorych wysokiego ryzyka immunologicznego (PRA -  Panel Reactive Antibody >50%,  drugi i kolejny przeszczep)?
 
6/Czy i z jaką specjalnością i czy tylko lekarz Poradni Transplantacyjnej i Oddziału Transplantacyjnego może wypisać receptę i zamienić lek innowacyjny na generyczny (oraz jednego preparatu generycznego na inny lek generyczny)? Czy informacja na recepcie „NZ” – „nie zamieniaj” będzie ściśle przestrzegana przez apteki?
 
7/Kto będzie decydował o pozostawieniu na leczeniu lekami immunosupresyjnymi oryginalnymi, w przypadku jeśli nie będzie możliwa (a takie przypadki na pewno będą!)  automatyczna zamiana leku oryginalnego na lek generyczny w tej samej dawce, tym bardziej dwóch oryginalnych równocześnie lub pojawiających się nowych leków odtwórczych w przypadku niepożądanych lub ubocznych działań leku generycznego?
 
8/Czy nie obawia się Pan Minister, że część chorych po przeszczepach, którzy muszą obowiązkowo pobierać preparaty immunosupresyjne zapobiegające odrzuceniu nowych narządów i niejako obowiązkowo zostali zmuszeni do stosowania leku generycznego może  utracić przeszczep?

9/Czy nie uważa Pan Minister, że ustawa o refundacji zamiast służyć pacjentom, jest dla oszczędności NFZ? Czy lekarze mają uzależniać swoje decyzje terapeutyczne tylko od cen leków? Czy Pan Minister ma prawo moralne stwarzać zagrożenie i niejednokrotnie niweczyć wysiłek wielu ludzi dającego w efekcie przeszczep oraz spowodowanie utratę nadziei dla pacjenta z przeszczepem narządu?

Poseł na Sejm RP
Czesław Hoc

 

Poseł Czesław Hoc interpeluje u prezydenta Kołobrzegu Janusza Gromka

Poseł Czesław HocSzanowny Panie Prezydencie!
Wszyscy, aż nadto zdajemy sobie sprawę, jak bezcennym darem ratującym życie jest oddawana honorowo krew. Jednoznaczne i konkretne uchwały lokalnego samorządu, chociażby w zakresie bezpłatnych przejazdów środkami lokalnego transportu zbiorowego są piękną formą symbolicznego ukłonu dla ludzi, którzy swoją bezinteresowną i szlachetną ofiarnością dzielą się cząstką siebie z innymi, dla których jest to kwestia życia.

Pages